wtorek, 13 sierpnia 2019

I poszedł...


„A on wtulił we mnie ten swój nochal i głęboko westchnął, jakby dopiero teraz opuściło go to całe napięcie i ten ogromny stres. W końcu zrozumiał, że już może poczuć się w miarę bezpiecznie.
Skończyliśmy to bratanie w ten sposób, że ja leżałem na podłodze, a Piter na mnie.”

I poszedł.

Odszedł i nawet nie zdążył mi powiedzieć: Cześć!

Poszedł Cholera jedna! Ale wraz ze swoim ostatnim spacerem zabrał odrobinę mnie.

I dobrze!

Niech ma, niech ta odrobinka lepszego mnie będzie z nim nawet tam.

Tam gdzie odchodzą wszystkie psy.

Niech mu tam towarzyszy i pilnuje go, żeby za dużo nie rozrabiał.

Chociaż rozstaliśmy się kilka lat temu, w momencie kiedy pojechał z Panią Ewą do swojego nowego domu, to tak naprawdę pozostaliśmy połączeni jakąś niewidzialną nicią wspólnych przeżyć wyniesionych stąd.

Ze schroniska.

Chcę w to wierzyć, że tak właśnie było.

Wierzę.

Jest mi tak cholernie smutno!

Jedynym pocieszeniem jest to, że u boku Pani Ewy po tym wszystkim co przeszedł miał dobre życie.

Zasłużył na nie, jak każda istota, która nie ze swojej winy została gdzieś tam, kiedyś poturbowana przez los i ludzi.

Powiedzą, że za psem płacze. Sumienia nie ma!

A ja życzę każdemu, żeby miał w życiu okazję dostać od psa, czy od kogokolwiek, tyle co ja otrzymałem od Pitera.

Bo Piter to był mój prawdziwy przyjaciel.

Taki co to nie zdradza nigdy!

Taki co nawet jak go przy Tobie fizycznie nie ma, to wiesz, że gdzieś tam jest.

To jak mam nie płakać, kiedy dociera do mnie, że już nigdy się tu nie spotkamy.

Już nigdy nie wskoczy mi na ręce.

Mordy nie wyliże, nie wywali się łapami do góry, za ucho nie da się wytargać.

Nigdy!

To takie smutne, że aż czuję fizyczny ból po otrzymaniu tej wiadomości.

To wszystko minie.

Zostaną wspomnienia i fota z sesji zdjęciowej wisząca na ścianie z Twoją uśmiechniętą facjatą.

Bywaj przyjacielu!
Do zobaczenia kiedyś, mam nadzieję.

Ps.
Nie tak wyobrażałem sobie powrót do kontynuowania porzuconego onegdaj bloga.
Ale życie pisze różne scenariusze.

Pozdrawiam serdecznie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz